CroatianEnglishGermanPolishRussian

Dubrownik chce wprowadzenia limitów dla turystów. No i bardzo dobrze

Dubrownik chce wprowadzenia limitów dla turystów. No i bardzo dobrze

Władze Dubrownika planują, od przyszłego sezonu, wprowadzenie limitu 6 tysięcy turystów przebywających jednocześnie na starym mieście. My bijemy brawo i pytamy dlaczego tak późno? Na portalu Croatia Week ukazała się informacja o prawdopodobnym wprowadzeniu, przez władze Dubrownika limitu 6 tysięcy turystów przebywających jednocześnie na starym mieście. Do kontroli miałby posłużyć system kamer, monitorujących liczbę turystów. W komentarzach pod artykułami na polskich portalach opisujących całą sprawę pojawiło się wiele głosów sprzeciwu. Według nas niesłusznie. Jeśli ewentualne ograniczenia zostaną wprowadzone w życie w sposób przemyślany, decyzja władz okaże się strzałem w dziesiątkę.

 

Wiemy już trochę więcej: Aktualizacja 19.01.2017

Ruszył montaż pierwszych kamer, monitorujących liczbę turystów wchodzących na teren Starego Miasta. Łącznie ma być ich 166. Zostaną zamontowane w najbliższej okolicy Starego Miasta ale również przy drogach wjazdowych do Dubrownika. Wstępnie zaplanowano start projektu na marzec 2017.
Władze miasta ustaliły limit 8000 turystów jednocześnie przebywających na terenie Starego Miasta. Po przekroczeniu tej liczby, turyści mają być „zawracani”. Gdzie i w jaki sposób, tego nie wiemy.
Z informacji zamieszczonych na portalu The Dubrovnik Times wynika, że, w przypadku „przepełnienia” pierwszeństwo będą miały osoby posiadające przy sobie kartę Dubrovnik Card lub co najmniej dzień wcześniej poinformują stosowne władze o swoim przyjeździe. Nie wiemy jeszcze jakie to będą władze.

 

Skąd ten sprzeciw?

Przez te 4 lata prowadzenia bloga, wielokrotnie słyszeliśmy negatywne opinie o Dubrowniku. W zdecydowanej większości dotyczyły one „dzikiego tłumu”. Wiele osób stwierdza, że odwiedziło Dubrownik pierwszy i ostatni raz. Skoro więc wszystkim przeszkadzają tłumy na Stradunie to skąd te głosy sprzeciwu?

 

Popularność zabiła Dubrownik

Z każdym sezonem Dubrownik bije kolejne rekordy liczby odwiedzających go turystów. Ten rok z pewnością nie będzie inny. Część turystów, która planowała wczasy w niespokojnej Turcji czy Tunezji, ostatecznie trafi nad Adriatyk.

Wyobraźcie sobie, że w 2015 roku Dubrownik odwiedziło ponad 3 miliony turystów, a w ciągu jednego dnia na mury miejskie sprzedano ponad 10 tysięcy biletów. Zakładając, że 80% wszystkich wizyt odbyło się w sezonie turystycznym, który trwa 5 miesięcy, można sobie wyobrazić z jak wielkim „urodzajem turystycznym” muszą radzić sobie władze Dubrownika.

Nie jest więc winą turystów, że jadąc w szczycie sezonu, mają problem ze znalezieniem parkingu, noclegu, czy tego po co tutaj przybywają – podziwianiem w ciszy zabytków Perły Adriatyku. To wina popularności tego miejsca.

Taki Dubrownik zastaliśmy w lipcu 2011 roku

Taki Dubrownik zastaliśmy w lipcu 2011 roku

 

Bezpieczeństwo ponad wszystko

Burmistrz Dubrownika poinformował, że UNSESCO zaleca wprowadzenie ograniczenia do 8 tysięcy turystów jednocześnie przebywających w granicach starego miasta.
Zmniejszenie tej liczby do 6 tysięcy może wynikać jeszcze z innego powodu o którym nikt nie pisze, a wydaje się być bardzo istotnym. Chodzi o względy bezpieczeństwa. Żeby lepiej zobrazować sytuację popatrzcie na poniższe zdjęcia.

Tłumy na Stradunie w Dubrowniku (fot. responsibletravel.com)

Tłumy na Stradunie w Dubrowniku (fot. responsibletravel.com)

Tłumy przy bramie Pile w Dubrowniku (fot. franaboutcroatia.com)

Tłumy przy bramie Pile w Dubrowniku (fot. franaboutcroatia.com)

Tłumy przy bramie Pile w Dubrowniku (fot. thedubrovniktimes.com)

Tłumy przy bramie Pile w Dubrowniku (fot. thedubrovniktimes.com)

Jedynymi wyjściami ewakuacyjnymi ze starego miasta są miejskie bramy, których jest zaledwie trzy, plus wyjście do starego portu oraz na taras baru od strony Adriatyku. Te dwa ostatnie wejścia trudno jednak zaliczyć do ewakuacyjnych. Na całe szczęście w ostatnich latach nie było potrzeby testowania ich przepustowości w wypadku zagrożenia. Oby nigdy jej nie było!
Pożar, zamach terrorystyczny czy panika tłumu może doprowadzić do wielkiej tragedii.
Może warto w końcu przyznać rację władzom Dubrownika, że mają głowę na karku?

 

Poznaj zdanie przewodnika po Dubrowniku

O zabranie głosu poprosiliśmy naszą przyjaciółkę Paulinę Kovačević z Ido in Du, licencjonowanego przewodnika po Dubrowniku. Paulina spędza na starym mieście kilka godzin dziennie, problem „dzikich tłumów” nie jest jej obcy.

W XXI wieku staliśmy się bardzo wrażliwi na wszelkie ograniczanie ludzkich praw i swobód. I tak wypowiedź dubrownickiego burmistrza Andra Vlahusica na temat regulacji liczby turystów w środku historycznej części Starego Miasta, wywołała morze komentarzy i krytyk.

Faktem jest, że wyrażenie „ograniczyć wejście do miasta” nie może wywołać entuzjazmu. Wszyscy, którzy podróżują z celem zwiedzania, poznawania nowych miejsc i kultur mogliby poczuć się urażeni. Któż może mi przecież zabronić wejścia do miasta skoro ja tu właśnie przyjechałem, zapłaciłem za hotel, parking, czy wycieczkę.

Niemniej jednak w przypadku Dubrownika sytuacja jest bardzo specyficzna. Stara część jest unikatem na skalę światową, właśnie dzięki zachowanym, oryginalny fortyfikacjom, które w całości zamykają bardzo małą przestrzeń Starówki. I to jest to, co czyni go tak atrakcyjnym, ale i za to Dubrownik płaci ogromną cenę. Żaden z architektów XV wieku nie myślał, że serce Republiki Dubrownickiej, zamieszkałe przez 4000 dusz, za 600 lat będzie odwiedzane przez miliony turystów.

Jako przewodnik miejski, przedstawiając Dubrownik tysiącom turystów w ciągu jednego sezonu, często słyszę narzekania na tłok i wrzawę, a i sama czuję się często sfrustrowana, jak ciężko mi „odczarować” to miasto, którego każdy zaułek znam i kojarzy mi się z czymś miłym, z dobrą kawą z przyjaciółmi, ze spacerem z dzieckiem, z sobotnim wyjściem do knajpki, koncertem, czy kinem. Ale to było dawno. Jakieś 5-10 lat temu. Dziś, kiedy pomyślę o spotkaniu z przyjaciółmi, czy kawie, Starówka jest ostatnim miejscem, które przyjdzie mi na myśl. I tak, jak przebogata historia i architektura Dubrownika nie może się zmienić, tak realia samego pobytu w mieście niestety tak. Znika powoli „gust” ze spaceru najpiękniejszymi uliczkami, nie widać wśród tysiąca głów i parasoli uroku Straduna, przeciskanie się wśród restauracyjnych stolików zaczęło być męką, a zniecierpliwieni mieszkańcy przeklinają pod nosem gości blokujących wejścia do ich domów…

A to jest tylko kwestia przyjemności pobytu. A gdzie pozostałe sprawy: bezpieczeństwo i degradacja tysiącletnich pomników historii?
To jest w miarę obiektywna analiza sytuacji. Dalej następuje dużo trudniejsza część – szukanie rozwiązania.

Zgadzam się, że ograniczanie wstępu nie jest najszczęśliwszym ni rozwiązaniem ni wyrażeniem. Ale, że istnieje ogromna potrzeba REGULACJI liczby odwiedzających najstarszą część miasta to na pewno tak.
Łatwo jest krytykować, i powyższy komentarz młodej redaktorki na koniec wywiadu wg mnie był zdecydowanie populistyczny i nie na miejscu. A i głosy buntu wśród turystów nieco mnie bawią. Bo otóż, kto się ośmieli ustawić hierarchię dla tych, którzy mogą wejść do miasta, komu dać przywileje pierwszeństwa: turystom z hoteli dubrownickich, którzy płacą dużo większe ceny za noclegi niż ci z pozostałych części Chorwacji, turystom z agencji, którzy płacą za wycieczkę i przewodnika w mieście, turystom indywidualnym, którzy utrzymują restauracje i prywatne kwatery, turystom z wielkich statków wycieczkowych, których kompanie oddają miliony opłat portowych do budżetu państwa aby móc przycumować? A gdzie jest ta mała liczba 1000 mieszkańców starówki, czy dzieci, które jeszcze w szczycie sezonu dubrownickiego – wrześniu – zmierzają do szkoły. Tak – na starówce ostały się jeszcze dwie szkoły! Wyobraźcie to sobie.

Zdecydowanie władze miasta wykazują inicjatywę, aby rozwiązać problem. Od zeszłego roku o dobrych 20% ograniczono liczbę statków wycieczkowych. Niemniej jednak z drugiej strony wciąż wzrasta ilość kwater prywatnych i hoteli w Dubrowniku. Chociaż interesującą informacją jest to, że wciąż to miasto i region nie odbudowało swojej bazy noclegowej sprzed ostatniej wojny.

Gdzie więc leży problem? Dlaczego przed 1991 nie było tych kłopotu z wejściem na Stradun? Do tego potrzebnych jest wiele statystyk i analiz. I z nich należy wyciągnąć wnioski i zdecydowanie uchronić Dubrownik przed „zadeptaniem”, a gości przed sytuacją, w której ich bezpieczeństwo staje pod znakiem zapytania. Myślę, że wypowiedz burmistrza poruszyła ważny problem, który narasta i który należy rozwiązać.

A my, zanim wydamy sąd, że ktoś próbuje ograniczyć naszą swobodę, zastanówmy się czym ona jest.

 

Zrobić to dobrze

Znając dość dobrze najbliższą okolicę starego miasta zastanawiamy się, gdzie mieliby podziać się oczekujący na swoją kolej turyści. Już teraz jest ogromny problem w momencie gdy przed bramę Pile podjeżdżają dwa lub więcej autokarów w tym samym czasie.
Kolejny problem do rozwiązania to turyści przybywający wielkimi wycieczkowcami, które mieszczą po kilka tysięcy pasażerów.
Palec do góry Chuck Norris
Jedno jest pewne – turysta na starym mieście czy po za jego murami, jest takim samym „twardym orzechem” do zgryzienia dla władz Dubrownika.
Dlatego też uważamy, że jeśli wszystko zostanie organizacyjnie dopracowanie, na wprowadzeniu ograniczeń skorzystają wszyscy, a w szczególności sami turyści.

 

Chcesz poznać prawdziwy Dubrownik? Przyjedź poza sezonem

Zdajemy sobie sprawę z tego, że większość z nas, kierowana różnymi ograniczeniami, wybiera na czas wypoczynku okres wakacyjny.
Tym, którzy jednak mają możliwość wyboru, zdecydowanie polecamy wizytę w Dubrowniku jeszcze przed szczytem sezonu wakacyjnego.

Drugi rok z rzędu spędziliśmy majówkę w Chorwacji i musimy szczerze przyznać, że jest to najlepszy czas na podziwianie uroków tego kraju. Maj i czerwiec to również najlepszy czas dla amatorów fotografowania. W tym czasie niebo jest najbardziej przejrzyste.

W maju, w Dubrowniku liczba turystów jest zdecydowanie mniejsza, przychodząc o poranku na stare miasto mamy możliwość swobodnego przemieszczania się, podziwiania zabytków architektury w ciszy i spokoju, a także robienia zdjęć bez konieczności usuwania w Photoshopie wszechobecnych turystów.

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Wystaw nam ocenę!
TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (8 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

4 komentarze

  1. Piotr
    Wrz 01, 2016 @ 22:56:11

    Byłem z żoną dwa dni temu w dubrowniku i nie zauważyłem jakichś dzikich tłumów ludzi tyle co i w Krakowie o tej samej porze roku. Parking też bez większych problemów znaleźć można było. Limit moze i nie jest złym pomysłem ale tylko w przypadku gdy wszystko będzie rozwiązane i przemyślane w 100% a to praktycznie nie możliwe. No i wyjazd na spontanie(jesteś w breli jest zła pogoda pakujesz się w auto i jedziesz) pewnie nie będzie już możliwy. No ale zobaczymy :)

    Reply

  2. eV
    Wrz 03, 2016 @ 16:17:19

    Bardzo ciekawa sprawa. Turyści zabijają najpiękniejsze miejsca, to jest znane od wieków. Z drugiej strony, każdy chciałby być turystą i odwiedzić te wszystkie piękne zakątki świata. Ja póki co mam za sobą dwie zagraniczne podróże i obie skierowałam w miejsca mniej popularne turystycznie, dzięki czemu zjawisko takiego tłumu jak na przedstawionych zdjęciach jest mi obce. Ale chciałabym zobaczyć kiedyś Londyn, Paryż, Berlin czy właśnie Dubrownik i… nie zostać zgnieciona przez tłum. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby zapisywanie się przez internet na jakieś listy turystów tych zapchanych miejsc. Planując wycieczkę na pół roku przed zaklepywałoby się miejsce, a osoby które pojawiłyby się tam przypadkiem nie zapychałyby ulic. Dzięki za poradę, aby wybrać Dubrownik poza sezonem, postaram się zapamiętać :)

    Reply

  3. Natalia
    Sty 21, 2017 @ 00:37:08

    Byłam w Dubrowniku we wrześniu 2016. Ilość turystów można było porównać do ich liczby w Trójmieście w szczycie sezonu przy ładnej pogodzie, czyli dużo, ale bez przesady. O wiele gorzej było w Parku Narodowym Jezior Plitwickich, miejscami robiły się korki :-(

    Reply

    • Wojtek Tyluś
      Sty 23, 2017 @ 07:19:44

      We wpisie masz zdjęcia, to nie photoshop – to turyści, prawdopodobnie większa część z nich jest z cruizerów.
      Wrzesień to już praktycznie po sezonie :) Zapraszam na przełomie lipiec/sierpień w momencie kiedy do Dubrownika przypływa w tym samym czasie 4 cruizery :)

      Reply

Skomentuj ten wpis

Więcej w Aktywna Chorwacja, Dalmacja południowa
Jaskinia Odyseusza na wyspie Mljet

Podczas wrześniowego rejsu jachtem po Adriatyku, płynąc wzdłuż Wyspy Mljet nie omieszkaliśmy odwiedzić Jaskini Odyseusza - miejsca, o którym słyszeliśmy...

Zamknij