Bezpieczna kopia zapasowa. Wybraliśmy serwer NAS

Dzisiaj temat nietypowy, ale mocno związany z Chorwacją. Dokładniej ze wspomnieniami utrwalonymi na zdjęciach i filmach, które przywozimy każdego roku z podróży. Jesteśmy pewni, że tak jak nam, również Wam nie uśmiecha się utrata wspomnień. My już raz doświadczyliśmy takiej sytuacji. Czy w takim razie wykonujecie jakieś kroki w celu zabezpieczenia danych? Wykonujecie kopie zapasowe zdjęć i filmów, a jeśli tak to czy robicie to wystarczająco często?

Jak mówi stare słowiańskie przysłowie „Ludzie dzielą się na dwa typy – tych, którzy już robią kopie zapasowe, oraz tych, którzy będą je robić”. My już jesteśmy tymi drugimi.

Pomysłów na kopie zapasowe jest kilka. Trzy główne, które najczęściej są stosowane to tworzenie kopii zapasowej na dyskach i nośnikach zewnętrznych, korzystanie z zewnętrznej chmury oraz serwery NAS. Pierwszy sposób już przerabialiśmy i opisujemy go poniżej. Zapewne Wy też tak robiliście, przypomnijcie sobie zgrywanie zdjęć i filmów na płyty CD, a później na DVD.

W przypadku wyboru zewnętrznej chmury i serwera NAS, sprawa nie jest już tak oczywista. Po niemal roku zgłębiania wiedzy, zdecydowaliśmy się na własny serwer NAS. Zawsze mieliśmy ograniczone zaufanie do wysyłania prywatnych zdjęć do chmury obsługiwanych przez zewnętrzne firmy. Pamiętajmy, że ta forma gromadzenia danych również nie jest za darmo, a jeśli posiadamy ich dużą ilość, może okazać się, że będzie to całkiem pokaźna suma.

Zapraszamy do lektury, może i Was skłonimy do zwrócenia uwagi na wykonywanie częstych kopii zapasowych Waszych wspomnień. Nie tylko tych znad Adriatyku.

Od kilku GB do kilkuset

Kiedy w 2011 roku rozpoczynaliśmy naszą przygodę z Chorwacją, nie przypuszczaliśmy, że jeden wyjazd przerodzi się w pasję trwającą już 10 lat. Już rok później, pierwsze zdjęcia z Chorwacji zaczęły lądować na blogu CroLove.

REKLAMA

Z czasem liczba wyjazdów w roku zaczęła wzrastać. Do pojedynczych wyjazdów wakacyjnych dołączyły wyjazdy poza sezonem turystycznym. Zaczęła również rosnąć liczba przywożonych zdjęć i filmów.

Od kiedy piszemy bloga, staramy się robić zdjęcia „wszystkiego”. Życie nauczyło nas, że nigdy nie wiadomo, kiedy dane ujęcie może się nam do czegoś przydać.

Zaczęło się od RAW

Przez wiele lat zdjęcia zapisywane były w średnim rozmiarze oraz – co gorsza – bez RAWów. Kończyło się to tym, że kiedy chcieliśmy poprawić ujęcie, nasze możliwości były mocno ograniczone. Ostatecznie musieliśmy rezygnować z danego zdjęcia do publikacji w naszym kalendarzu.

Kilka lat temu to się zmieniło. Zdjęcia wykonujemy w najwyższej możliwej rozdzielczości, w RAWach + JPEG. Każdy kto chociaż raz miał do czynienia z plikami RAW w najwyższej, oferowanej przez aparat rozdzielczości, wie, że mocno uszczuplają kartę pamięci z puli możliwych do wykonania zdjęć.

Potem przyszły filmy

Z filmowaniem zawsze byliśmy na bakier. Właśnie dlatego, na blogu ląduje tak mało filmów. Za ten stan odpowiada nasz brak wiary w posiadanie umiejętności ciekawego montażu przywożonego materiału. Jeśli już coś wrzucaliśmy do sieci to były to pojedyncze ujęcia. Niemniej jednak filmów z wyjazdów przybywało.

REKLAMA

Pierwsza duża dawka materiałów wideo zaczęła zajmować miejsca na dyskach wraz z fascynacją kamerką GoPro. Pierwsze ujęcia spod powierzchni Adriatyku, jazda quadami w trudnym terenie, wilgotna podziemna część Rzymskiego akweduktu w Splicie czy chociażby nagrywanie spacerów uliczkami najstarszych części chorwackich miast. Wszędzie tam, gdzie telefon czy lustrzanka nie dawały rady, GoPro spisywało się doskonale, dostarczając kolejne GB surowych danych.

Kolejna fala zachwytu nagrywaniem filmów w Chorwacji nadeszła rok temu, wraz z zakupem drona. Z tą chwilą, ilość przywożonego materiału …podwoiła się. I nie jest to jeszcze nasze ostatnie słowo! Po pierwsze, dopiero uczymy się latać i nagrywać. Z czasem filmów będzie przybywać. Po drugie, w Chorwacji wcale nie jest tak prosto latać dronem. Pomimo ujednolicenia przepisów związanych z wykonywaniem lotów bezzałogowymi statkami powietrznymi, Chorwacja zachowała dla siebie kilka dodatkowych przepisów, które mocno utrudniają wykonywanie lotów.

Coraz więcej danych na dyskach

Przyrost liczby danych gromadzonych tylko z Chorwacji zobaczycie na poniższym wykresie. Spadek w 2020 związany był w covidem i ograniczeniem wyjazdów.

Suma wszystkich „chorwackich” danych to prawie 2 TB. Oczywiście, dane za 2021 nie są ostateczne. Pisząc ten post, mamy przed sobą jeszcze jeden wyjazd do Chorwacji.

Przyrost danych dla CroLove

Obserwując ten trend, można dojść do wniosku, że za dwa lata przywieziemy z Chorwacji 1TB danych. Nie jest to wykluczone, ponieważ Aga stwierdziła, że od najbliższego wyjazdu chce powrócić do robienia zdjęć lustrzanką.

Chorwacja to tylko wierzchołek góry lodowej

Nie samą Chorwacją człowiek żyje. Zanim rozpoczęliśmy przygodę z Chorwacją, również sporo podróżowaliśmy, najczęściej odkrywając uroki naszego kraju.

Ja, dodatkowo prowadziłem dokumentację fotograficzną w ramach prowadzenia miejskiego portalu naszego rodzinnego miasta. Prowadziłem również serwis lokalnego klubu, gdzie przez 10 lat dokumentowałem niemal wszystkie mecze.

Każdego dnia wykonujemy zdjęcia. Jak nie Kryśce to miejscom, w które podróżujemy. Co pewien czas musimy robić nowe miejsce na nowe zdjęcia na naszych smartfonach.

Aktualnie, kiedy zsumujemy dane ze wszystkich dysków, wychodzi nieco ponad 6TB

Backup dawniej i dziś

Kilkanaście lat temu, podczas wymiany dysku, przez zupełny przypadek, skasowałem bezpowrotnie cały sezon piłkarski. Dokumentacja fotograficzna 30 meczy poszła w zapomnienie. Zostało tylko to co opublikowałem na stronie…

REKLAMA

Od tamtej pory staram się, co pewien czas wykonywać backup danych. Początkowo dane „leciały” – uwaga! – na płyty CD-R, a następnie na DVD-RW. Pamiętacie? Też tak robiliście? Nie było to idealne rozwiązanie, jednak lepsze takie niż żadne. Z czasem płyty rysowały się, ginęły, a zdjęcia przepadały. Na szczęście, nigdy żaden z naszych dysków nie padł.

Dyskowy chaos

Po robieniu backup’ów na płyty, nadszedł czas na kopie na dyskach HDD, które mogły pomieścić o wiele większą liczbę danych.

Podczas wykonywania backupów na dyskach bardzo łatwo o niepotrzebny bałagan. Niejednokrotne powielanie folderów i plików, duplikacja, gdzie popadnie. Kopia kopii kopii – chaos. No i to ciągłe pilnowanie czy ostatnio obrobione zdjęcia z wyjazdu są już w kopii zapasowej czy jeszcze ich nie ma.

Podpinanie dysków zewnętrznych i sprawdzanie. Nawet bardzo mocno pilnując porządku, z czasem człowiek traci poczucie pewności czy rzeczywiście wszystko mamy pod kontrolą.

I tutaj pojawia się serwer NAS od Synology

Rozpocznijmy od rozwinięcia skrótu. NAS, czyli Network Attached Storage to technologia umożliwiająca podłączenie zasobów pamięci dyskowych bezpośrednio do sieci komputerowej.

Kiedy rok temu, rozpoczęliśmy poszukiwania odpowiedniego serwera padło na firmę Synology, która znana jest z solidności swoich produktów. Początkowo myśleliśmy o niewielkim, 2-kieszeniowym urządzeniu. Im mocniej wgryzałem się w tematykę tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że 2 kieszenie to za mało. Nie tylko dlatego, że im większa pojemność dysku NAS tym wyższa jego cena i lepiej rozłożyć całość na 3, 4 mniejsze dyski. Do zakupu 4 kieszeni przekonało nas jedno słowo – Redundancja. Więcej o redundancji piszę poniżej.

Jeśli chodzi o urządzenie, wybraliśmy 4-kieszeniowy model Synology DS420+ z możliwością przyspieszenia transferów dzięki pamięci podręcznej wykorzystując 2 pamięci SSD M.2.

Serwer NAS Synology u CroLove

Konfiguracja jest prosta, nawet dla takiego laika jak ja. Na kanale Synology na YouTube znajdują się wszystkie niezbędne przewodniki. Podłączamy nasz serwer do routera i poświęcamy kilkanaście minut na ustawienie wszystkiego. Tyle.
Bezpieczeństwo. Serwer posiada wbudowane narzędzia zabezpieczeń chroniących urządzenie przed ewoluującymi zagrożeniami, a to bardzo ważne!

Serwer NAS Synology u CroLove

Serwery NAS mogą pełnić tak wiele funkcji, że nie ma sensu ich wszystkich wypisywać tutaj. Skupimy się na tym co dla nas najważniejsze, czyli przechowywanie i kopia zapasowa naszych zdjęć i filmów.

Zapytacie, dlaczego akurat serwer NAS, a nie zewnętrzna chmura? To co ostatecznie przechyliło szalę na korzyść serwera NAS to rosnąca liczba gromadzonych danych, które wolimy przechowywać w bezpieczny sposób u siebie. Roczny koszt utrzymania 2TB danych w chmurze to wydatek ok 500zł, w zależności od dostawcy. Przy większej liczbie danych, zakup serwera NAS okazuje się jak warty rozpatrzenia. Jego stosunkowo wysoki koszt zakupu, można rozwiązać poprzez zakup na raty.

REKLAMA

Serwer NAS Synology u CroLove

Backup

Pamiętacie, jak pisałem, że na naszych dyskach zewnętrznych (zapewne) trzymamy zduplikowane dane? Kopia kopii kopii. Korzystając z serwera NAS ten problem zupełnie nam odpada. Serwer sam wie co już u siebie ma, a czego mu jeszcze brakuje. Instalujemy aplikację, która wszystko za nas zrobi, cudo!

Koniec z zastanawianiem się czy dany folder mamy już w kopii zapasowej, wszystko dzieje się w tle i to my decydujemy, kiedy.

Wspominałem o utraconym sezonie piłkarskim. Gdybym wtedy posiadał serwer NAS od Synology i zaistniałaby taka sytuacja, jednym ruchem suwaka mógłbym cofnąć się w czasie i sprawdzić w którym momencie moje zdjęcia zniknęły i je zwyczajnie przywrócić.

Dzięki dedykowanej aplikacji, nasze zdjęcia z telefonu automatycznie trafiają na serwer. Możemy również podłączyć telefon kablem USB i samemu zdecydować które zdjęcia zrzucić, które nadpisać, a które pominąć.

Po krótkiej konfiguracji, wystarczy, że podłączymy telefon, zewnętrzny dysk czy czytnik kart do USB serwera, a on sam już za nas wykona całą robotę, przydzielając zdjęcia do odpowiednich folderów.

Aktualnie nasz backup jest namiastką backupu. W razie nieszczęśliwego wypadku, włamania czy pożaru i tak utracimy wszystkie dane. W przyszłości czeka nas zakup drugiego serwera, który połączony z aktualnym serwerem, będzie robił kopię danych, samodzielnie ustalając o której godzinie ma to robić i z jaką częstotliwością. Serwer ten trafi np. do naszych rodziców.

Redundancja

DDefinicja mówi, że redundancja to nadmiarowość w stosunku do tego, co konieczne lub zwykłe. Prawda, że wszystko jasne? A tak na poważnie, gdybyśmy mieli przełożyć definicję redundancji na obrazek, wyglądałby on przykładowo tak:

Redundancja

Załóżmy, że w naszej stacji NAS znajdują się 3 dyski. System, automatycznie dzieli dane lokując je na każdym z tych trzech dysków. Na pierwszy trafiają dane AB, na drugi BC, a na trzeci CA. Jeśli jeden z tych dysków np. ten z danymi AB nagle padnie, nie tracimy żadnych danych! Po włożeniu nowego dysku, system automatycznie przywróci dane z pozostałych dysków – dane B z dysku BC i dane A z dysku CA.

Koszt takiej stabilności to mniejsza liczba wolnej przestrzeni w stosunku do sumy pojemności wolumenów umieszczonych w stacji. W naszym przypadku, gdzie aktualnie posiadamy 3 dyski po 8TB, do dyspozycji mamy tylko 16GB, a nie 24BG.

Aby umożliwić tworzenie kopii zapasowych, serwer Synology korzysta z systemu SHR (Synology Hybrid RAID) – W przeciwieństwie do klasycznych systemów RAID, SHR dzieli każdy wolumen dysku na mniejsze fragmenty i tworzy dodatkową, nadmiarową pamięć masową a tym samym poprawia efektywność wykorzystania pojemności dysków w przypadku korzystania z dysków o różnych rozmiarach. Należy pamiętać, że wolumen RAID (klasyczny RAID lub SHR) nie jest systemem kopii zapasowych. Jak działa SHR i Redundancja przeczytacie w centrum wiedzy Synology.

REKLAMA

Dostęp do danych

Kilkukrotnie, podczas naszych wyjazdów przekonywałem się jak bardzo może zaboleć brak dostępu do wszystkich swoich danych, które znajdują się na dyskach w komputerze stacjonarnym. Nie tylko zdjęć z Chorwacji, ale również danych potrzebnych do mojej codziennej pracy. Gdybym wtedy, w domu stał serwer NAS, z pewnością miałbym o kilka siwych włosów na brodzie mniej.

Dostęp do serwera NAS mamy poprzez system operacyjny DSM (Synology DiskStation Manager), który jest bardzo intuicyjny i łatwy w użyciu.

Potrzebne dane są w każdej chwili pod ręką, nie tylko na komputerze stacjonarnym czy laptopie. Dzięki połączeniu serwera NAS z Internetem oraz dedykowanym aplikacjom Synology, mamy dostęp do naszych danych z każdego miejsca na ziemi przez telefon lub tablet, w których jest dostęp do Internetu.

Nie ma żadnego problemu, aby udostępnić wybrane zdjęcia lub foldery. Kilka kliknięć i gotowe!

A Wy jak dbacie o swoje wspomnienia?

Robicie backupy swoich wspomnień uwiecznionych na zdjęciach i filmach czy pozostawiacie wszystko losowi? Mamy ogromną nadzieję, że po tej lekturze, zastanowicie się czy może warto w jakikolwiek sposób zabezpieczyć Wasze dane.

REKLAMA